Witam, tym razem w poniedziałek. Tygodnia początek. Dzisiaj bardziej sztywno, konkretnie i sprawie również konkretnej. Nowy temat, funkcja. Oczywiście wszystko na www.toszkolenia.pl
Wiosna idzie, za okrem śnieżyca, na www.toszkolenia.pl dużo nowych szkoleń, nowa funkcja, jest ciekawie.
Dzisiaj chciałbym pochwalić się ulepszeniem i podrasowaniem serwisu www.toszkolenia.pl. Chodzi dokładnie o nowe miejsce, gdzie firmy mogą prezentować swoje wdzięki. O czym mowa ? Ci, którzy korzystają z serwisu www.toszkolenia.pl oraz śledzą jego rozwój wiedzą, że pojawiła się nowa zakładka z Katalogiem Firm Szkoleniowych.
W Katalogu Firm Szkoleniowych obszar i teren autonomiczny dla każdej firmy to prezentacja “pół A4″. Firma prezentuje ogólny opis swojej działalności, obszary działań, 1 wybrane szkolenie. Prezentacja jest jasna, konkretna, aktualna przede wszystkim. W prezentacji znajduje się również logotyp firmy, dane kontaktowe (aby każdy, kto tylko ujży wdzięki firmy mógł niezwłocznie podjąć decyzję o kontakcie i skontaktować się).
Miejsce o którym mówię, to http://www.toszkolenia.pl/podstrony/ebooki.html
Katalog firm szkoleniowych dostępny na www.toszkolenia.pl pozwala na kompresję informacji o firmach, zapisanie na dysku (oczywiście po to, by wrócić do oferty) czy wydrukowanie kompleksowo przedstawionych informacji.
Katalog zawiera zawsze aktualne informacje (aktualizacja danych odbywa się co miesiąc).
Oczywiście przez cały czas rozbudowujemy temat.
Na dzisiaj tyle ; ) Ciąg dalszy nastąpi.
Pozdrawiam
JS
Witam po ciężkawym weekendzie, (wiem – jest wtorek). Zaraz zrozumiecie, czemu piszę we wtorek “po weekendzie.
Naszło mnie dzisiaj, aby skomentować to, co obserwuję ostatnimi czasy w kontakcie z klientem. Ogólnie rzecz biorcą, ciekawie i zabawnie (do pewnego momentu) ta sprawa wygląda. Pytanie, jaka sprawa.
Kanał komunikacji firma–>klient, (ostatnio wzięty przezemnie pod mikroskop) – wyniki moich mikro badań wykazały pewne tendencje idące w złym kierunku. Jak się zaraz okażę, wina całego zamieszania leży w głowach ludzi prowadząych działania proklienckie a problemu tak naprawdę nie ma. Obserwując cały proces kontaktu, próba zarządzania kontaktem i skuteczność tego zarządzania wydaje się być najtrudniejszą dziedziną w biznesie. Nie generalizuje i nie chciałbym, aby ktoś miał wrażenie, że uogólniam. Przejaskrawiam pewne kwestie po to, aby przyjrzeć się bliżej kilku sytuacjom, które mogłyby być tematem na kilka odcinków “maratonu uśmiechu”.
Przedstawię jedną historyjkę, która co jakiś czas wraca do mnie jak bumerang, w momencie kiedy mam okazję przyglądać się działaniom “firma–>klient” a dokładnie kontakt w jakiejś, nie koniecznie hiper ważnej sprawie. (np: w sprawie zmiany adresu, prośby o pełne dane, etc). Historyjka… może źle dobrałem nazwę. Zmieńmy na model. Jednym i najczęściej spotykanym (ze względu na to, że tydzień to PRAWIE najkrótsza jednostka czasowa w pracy – dla mnie oczywiście) modelem jest “Model Tyogodniowy” (istnieje jeszcze kilka, w kolejnych wpisach przytoczę i opiszę).
“Model Tygodniowy”
Poniedziałek – nie jest dobrym dniem na kontakt, ponieważ jeszcze jest weekend (tzn. niby po, ale nie jest to wcale tak proste jak by się wydawać mogło.
Wtorek - nie jest dobrym dniem na kontakt, ponieważ ludzie żyją poniedziałkiem…
Środa - o tak!!! Jeżeli ktoś nie je lunchu, nie ma urlopu, nie jest na L4, nie miał przypadku i wypadku – w każdym razie jest w pracy – to dobry moment na kontakt (ale jak wspomniałem wcześniej, pod warunkiem, że… “Jeżeli ktoś nie je…”)
Czwartek – nieee…. nie można się praktycznie z nikim zmówić… dlaczego ? Za moment piątek… tak zwane “wolne” w wielu przypadkach
Piątek – weekend, nikogo nie ma w pracy. W sumie, to firmy zamknięte.
I tak w kółeczko… ; ). Jak wspomniałem przejaskrawię. A zrobiłem, jak zapowiadałem. Nie zmienia to jednak faktu, że w dłuższej perspektywie, można odnieść takie wrażenie. Na pewno wielu z Was, czytających ten tekst ma podobne odczucia. Tacy już jesteśmy. NIEroboty. : )
Pozdrawiam
JS
Jak się zaczął luty ?
Nie mogłem odpalić auta. Tak zaczął się luty prywatnie. Jak służbowo ? Bardzo dobrze. Nie dość, że pniemy się jako serwis www.toszkolenia.pl do przodu oglądalnościowo to pagerank naszej strony rośnie jak na drożdżach. Czym jest to spowodowane ? Ano tym, że współpracujące z nami firmy chętnie i aktywnie działają, tym, że my również aktywnie działamy.Kiedyś (może i za ciężke słowo) … ileś wpisów temu (tak jest ok) wspominałem o tym, że dużo zależy od obustronnego ruchu (my i firmy) oraz trójstronnej interakcji (my, firmy, klienci tychże firm). Wszystko idzie w pozytywnym kierunku i oby tak dalej.
Tylko branża
Proszę wyobrazić sobie sytuację, kiedy oglądalność i “odwiedzalność”naszego serwisu zacznie łamać serwery. Co robią niektóre serwisy w tej sytuacji ? Zmieniają oblicze, zmieniają politykę cenową, zmieniają jakość i ostrość na mgłę. Z serwisu branżowego, dla pewnego rodzaju elity tworzy się zamazane i bałaganiarskie kółeczko. Podam przykład (ale nie na przykładzie konkretnym – tylko X): Portal X zajmuje się promocją firm transportowych. Serwis ŻYLETA – ładny, kolory miłe dla oka, funkcjonalny (wyszukiwarki i intuicyjna budowa). Przychodzi moment “łamania serwerów”. Po miesiącu z serwisu poświęconego firmom transportowym zaczyna wyłaniać się charakter biznesową właścicieli owego serwisu. (tylko moje indwidualne spostrzeżenie) Od tej pory w serwisie znajdziecie Państwo dział “Perfumy”, dział “e-sklep”, dział medyczny oraz możliwość wrzucenia zdjęcia z wakacji. No i co ? No to, że z serwisu branżowego zrobił się E- NONAME. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że to JEST opłacalne. Ale : opłacalne tylko chwilowo, tylko dla właścicieli serwisu i tylko finansowo. Zostawili gdzieś swoich klientów. Pan Janusz prowadzący firmę transportową patrzy i nie wierzy… “co stało się z moim drugim domem”. “Ja nie chcę perfum, nie chcę nic z E-Sklepu, nie byłem na wakacjach w tym roku”.
Po o tym piszę??? Po co tak jaskrawo i mogłoby się wydawać chaotycznie ??? Chciałem przez to wyrazić i zaznaczyć, że: NAM TO NIE GROZI : ). Zawsze będziemy wysokiej klasy branżowym portalem, z misją niesienia pomocy zagubionym internautom, którzy pragną rozwijać się i szkolić.
Dziękuję i pozdrawiam
JS
Druga część wywodu na temat pana K. będzie zgodnie z zapowiedzią, optymistyczna, szacunkowo pozytywna, przewidująca, jak zwykle (niestety) do końca nieprzewidywalna.
Wcześniejszy wpis nawiązywał do krachu spowodowanego po jakiejś części fałszywym spokojem ludzi i biznesów (czyli i tak ludzi w końcowym rozrachunku). Fałszywym bo nie przewidywanym. Spokój ten nie pozwolił się na przygotowanie do tego zamieszania jakie mamy teraz. Uśpione przez pseudodobrobyt wewnętrzny banki amerykańskie zupełnie nie przewidziały (przynajmniej oficjalnie), że do grona „wypłacalnych grubasów kredytowych” dołączy grono „nie wypłacalnych grubasów kredytowych”, dzięki którym opisywana w części „Pan kryzys cz. I” ze szczypiorkiem wyżej przycinanym jest naprawdę realna. Tym już podziękujemy, że tak powiem. (Złapałem się właśnie, że znowu do tego samego piję – przepraszam, wracam do tematu).
Sprawa wygląda następująco: mamy 2010 rok, 2 lata do końca świata (według kalendarza majów : )). Gospodarka się podnosi (według kalendarza PO: )). W między czasie świńska grypa i inne atakują więc świat żyję ciągle żyje czymś nowym, fascynującym, nikogo nie dotykającym bezpośrednio… czymś takim jak świńska grypa. Media, gazety, politycy, prawnicy – wszyscy o jednym. Najlepsze jest to, że skaczą z kwiatka na kwiatek (z kryzysu na świńską, że świńskiej na ptasią, z ptasiej na PO, z PO na PIS, z PIS na Piskorskiego a z Piskorskiego na Obamę i terrorystów). No cóż – śmieszy mnie to nawet poważnie. Oczywiście ciekawią mnie „Wiadomości” w TVP 1 i wieści z wielkiego świata ale z drugiej strony, przestały ciekawić mnie „Gwiezdne Wojny” jakie są uskuteczniane, gdzie tylko człowiek nie spojży . Przepraszam po raz drugi zdaje się w tym wątku, za kolejny zwrot Akcji tego tekstu w złą stronę.
Pozytywnie: nowy rok niesie za sobą pachnące nowością rozwiązania, które i my jako serwis www.toszkolenia.pl będziemy wprowadzać. Począwszy od realizacji założeń względem współpracujących z nami klientów idąc przez nowe usługi ułatwiające życie nam wszystkim i kończąc na rozbudowywaniu wizji skutecznego medium przekazywania . Idziemy do przodu. Dajemy sobie radę mimo mrozów, śniegów i anomalii (nie tylko pogodowych) z jakimi mamy do czynienia. Rok 2010 rozpoczęliśmy patronując Międzynarodowej Konferencji E-Travel Forum 2010 (19-20 Stycznia) poświęconej jak co roku E-turystyce (w końcu od lat zajmujemy się hotelami i różnego typu obiektami prowadząc serwis www.bizneskonferencje.pl.
Następnym wydarzeniem w którym weźmiemy czynny udział (pełniąc funkcję patrona i partnera Międzynarodowych Targów Gdańskich – które są organizatorem powyższego) już w drugim miesiącu 2010 roku będzie „znana i lubiana” impreza targowa Ciepły Bałtyk w Gdańsku (17-19. Lutego).
Coraz więcej użytkowników regularnie odwiedza nasz serwis i korzysta z zasobów, jakimi dysponujemy. Możemy stwierdzić, że sprawdzają się założenia względem użyteczności dla ludu, który ze wściekłością przegląda strony internetowe i trafia z ulgą na www.toszkolenia.pl dowiadując się wszystkiego, co tylko potrzebne jest do zaspokojenia jego potrzeb informacyjnych.
Planujemy wprowadzenie nowej funkcji dla abonentów. (Ci, co korzystali – wiedzą o co chodzi), Ci, którzy nie korzystali na pewno nie wiedzą -: )Ponieważ nie znam dokładnej daty aktywacji, nie chcę rozwijać tematu – wspominam tylko i rzucam zajawkę sprawy. Powiem tylko, że usługa będzie bezpłatna i bardzo pomocna dla firm, które organizują szkolenia otwarte. (oczywiście Ci, którzy organizują szkolenia zamknięte również będą mieli dostęp do tego cacka, jednak dedykacja idzie w stronę szk. otwartych).
Pozdrawiam
JS
Ps. sprawę pozytywów, które miały sypnąć się w tym wątku dokończę w poniedziałek/wtorek.
Witam wszystkich po przerwie związanej z przejściem ze starego w nowy (system/rok jak kto woli).
O zabawie sylwestrowej (która była naprawdę udana) nie będę pisał z wiadomych przyczyn. (dopisek dla nie wiedzących dlaczego: ponieważ nikomu nie chce czytać się o szampanie, tańcach, zespole grającym, fajerwerkach.)
Oczywiście składam wszystkim czytającym noworoczne życzenia. Nie miałem okazji zrobić tego wcześniej, a że każdy moment dobry jest aby życzyć spełnienia wszystkich marzeń, robię to teraz.
Obserwując pierwszy tydzień i wybiegając daleko w przyszłość – tendencje pierwszego kwartału roku 2010, zauważam, że siła wyższa postanowiła spełnić nasze pobożne życzenia, aby ten nadchodzący (bo tak mówiliśmy w roku 2009 w odniesieniu do nadchodzącego a dzisiaj już, obecnego 2010 roku) był lepszy niż poprzedni, niezbyt udany pod wieloma względami rok.
Rozwinę odrobinę (rym niekontrolowany) sprawę nieatrakcyjności 2009 roku w moim odczuciu. Najbardziej spektakularny i medialny okazał się oczywiście pan Kryzys i to o nim trochę przemyśleń. (pan świadomie pisze z małej litery, ze względu na zupełny brak szacunku do tego „pana”). Nie chcę wchodzić w korzenie tego jakże niedobrego wydarzenia, bo musiałbym zasięgnąć informacji i zacząć od sektora bankowego a od tego są wszystkie stacje TV i inne media. Mało natomiast, bilansując – prawie zero informacji dochodziło do mnie z TV/Radio o naszej, NIE wąskiej jak sądzę branży. (pisząc „naszej branży” mam na myśli szkolenia/hotele i piszac radio i TV mam na mysli popularne a nie specjalistyczne stacje) Oczywiście w gazetach i czasopismach można było przeczytać o wszystkim. ALE: w gazetach i czasopismach zawsze można przeczytać o wszystkim…
P.K. spowodował lawinę niechcianych przez nas następstw. (P.K. – Pan Kryzys – z dużej litery tym razem ponieważ jest to nowe zdanie). Pierwsze z nich i chyba najbardziej odczuwalne w „naszym sosie” to wycofujący się klienci z wcześniej zdeklarowanych zobowiązań. I nie chodzi o zobowiązania zapłaty za usługi tylko o realizację spotkań/skoleń/konferencji/mitingów/eventów. Wszystko było by do przełknięcia gdyby nie fakt, że pierwsze zareagowały Banki i inne instytucje związane z dużymi pieniędzmi (prawda jest taka, że to właśnie. Trochę później wystartowały „wielkie i produkcyjne”, które szybko zaczęły „obcinać” budżety imprezowe. Oczywiście zaczęli zwalniać, ale to już inna kwestia… chociaż, skoro zwalniały to kogo szkolić nie było, więc też odczuliśmy. Przestój spowodowany ruchem (a raczej brakiem ruchu) dużych klientów spowodował, że skończyły się tak naprawdę dobre czasy złotej masy. Firmy zaczęły skupiać się na mniejszych, oczywiście mniej dochodowych ale bardziej (może nie pewnych – dużo upadło) przewidywalnych.
Wszystko to spowodowało, że obiekty szkoleniowe, konferencyjne, hotele i inne przestraszyły się trochę i dmuchając na zimne, zaczęły liczyć. I nie liczyć na klienta tylko liczyć pieniądze na Marketing, co z kolei spowodowało załamanie/podłamanie – (zależy dla kogo) budżetów firm, który ten Marketing w imieniu hoteli do tej pory „uprawiali”. Generalnie domino tego cyrku odczuwalne jest nawet w sklepach warzywnych, które tną wyżej szczypiorek aby nibymnożyć” swoje produkty.
Tutaj pierwsza część się kończy. Ze względu na to, że na razie przedstawiłem bardzo krótko ciemną stronę mocy, następna część poświęcona będzie bardziej jasnej i klarownej stronie – w końcu mamy rok 2010 – : )
JS
Witam wszystkich po Tym pięknym, trzy dniowym (+ niedziela) okresie świątecznym.
Było naprawdę cudownie… do środy wieczora (włącznie oczywiście).
Zaczęło się od przygotowań (jedyny moment, w którym mogłem oddać się przyjemności. Mówiąc przyjemności mam na myśli spędzenie aktywnych 4-5 godzin z Żoną (którą w tym momencie serdecznie pozdrawiam), przygotowując aż trzy potrawy. Tak, oczywiście! Wiem. Powinno być dwanaście, oczywiście karp, barszcz i uszka i cała reszta zwyczajowo pojawiających się na naszych Polskich stołach. Ja przełamałem tą barierę. Przygotowałem 3 potrawy. Pewnie około dwóch osób czytających ten text zastanawia się – dlaczego trzy. Otóż: po pierwsze są to moje pierwsze święta w roli „męża” i „Pana Domu”, więc i pierwsze samodzielne przygotowania. Po drugie plan świąteczny był tak szczegółowo rozpisany już dwa miesiące temu, że wiedziałem, ŻE w domu spędze tylko przygotowania i ewentualnie przenocuję a co za tym idzie – nie zjem wszystkiego (razem z Żoną) – poprawka – nie zjeMy wszystkiego. Po trzecie – przygotowanie przez dwie niedoświadczone osoby 12stu potraw w ciągu jednego wieczoru porównam do cotygodniowej wygranej w Dużego Lotka przez pół roku z rzędu (chciałem powiedzieć, że jest nie możliwe).
Potrawy – sałatka z krabów…, śledź pod pierzynką…, jabłecznik…. Teraz można zacząć się śmiać -: ) Moja blisko 5 godzinna praca polegała na pokrojeniu warzyw (dodam, że warzywa były DWA…) oraz pseudokraba (paski krabowe z supermarketu). Pewnie interesuje Was, co trwało pięć godzin ? Już tłumaczę: przez te 5 godzin spędziłem najpiękniejszy chyba czas w tym roku (jeszcze 2009). Robiłem zdjęcia, stawałem do zdjęć, śmiałem się, brudziłem, czasem kroiłem, wymieszałem, rozmawiałem, zakładałem czapkę mikołaja, czasami zapaliłem papierosa. Reasumując: spędziłem piękny luźny czas z Żoną.
Teraz druga strona medalu (pamiętajmy, że wyżej nie opisuję świąt tylko przygotowanie do świąt)… święta dopiero się zaczynają.
- Kolacja u rodziców – wsiadam w auto, jadę, cieszę się, śpiewam kolędy, przebieram się za mikołaja (dla moich 4 młodszych sióstr), rozdaję prezenty, robimy zdjęcia, rozmawiamy – jest naprawdę ciepło, rodzinnie, cud i miód.
- Kolacja u teściów – , jadę, cieszę się, śpiewam kolędy, przebieram się za mikołaja (dla żony, zabawy, zdjęć, radości i śmiechu), rozdaję prezenty, robimy zdjęcia, rozmawiamy – jest naprawdę ciepło, rodzinnie, cud i miód.
- Pasterka… nie wyszła –od Teściów wyszedłem o 1 w nocy.
- Wigilia w domu – zasiadamy z Żoną, nie jem już 3 potraw (wiadomo dlaczego). Jest naprawdę pięknie.
- Pierwszy dzień świąt – śpimy dłużej,
- obiad u teściów, wychodzimy przed kolacją, żeby zdążyć na kolację do rodziców.
- Kolacja u rodziców,
- Zasiadam w domu, zasypiam…
- Drugi dzień świąt – śpimy krótko
- Śniadanie u rodziców
- Obiad u teściów
- Kolacja u teściów
- Niedziela – śpimy krótko
- Śniadanie w domu
- Obiad u teściów
- Kolacja u szwagrów.
BILANS:
a) (ciemna strona)
Jestem grubszy o jakieś 4 kilogramy, 3 potrawy dalej leżą w lodówce, jestem zmęczony.
b) (jasna strona)
Spędziłem piękny czas z Żoną i najbliższą rodziną (mama, tata, siostry, teściowie, szwagry).
W moim odczuciu, mimo zmęczenia, przytycia i innych te Święta były jak zawsze wyjątkowe, piękne, spokojne… zabrakło tylko ŚNIEGU : )
Pozdrawiam
JS
Witam serdecznie,
Zgodnie z przyjętymi tudzież przejętymi zasadami, wszystkim Wam, którzy od czasu do czasu rzucacie okiem na ten Blog (oczywiście nie pomijam osób, które zapoznają się z Blogiem po raz pierwszy właśnie dzisiaj) chciałbym złożyć szczere życzenia. Zanim jednak przejdę do sedna, chciałbym zaznaczyć, że nie użyłem wyszukiwarek internetowych ani pomocy drukowanych do stworzenia życzeń.
Wszystkim tym, którzy są naszymi klientami, wszystkim tym, którzy będą naszymi klientami, wszystkim tym, którzy nie są naszymi klientami, wszystkim tym, którzy nie będą naszymi klientami – życzę radosnych, spokojnych, lepszych od poprzednich (zawsze mogą być lepsze – nie twierdze, że ostatnie były złe) dni od 24.12.2009 do 27.12.2009. Oczywiście mam na myśli Święta Bożego Narodzenia (które uwielbiam), mam jednak na uwadze, że niektórzy nie są Katolikami dlatego uniwersalizuje sprawę Świąt. Jedno nie ulega wątpliwości – czy Boże Narodzenie, Czy Hanuka, czy inne – czas ten powinien być pięknie przeżywany, spokojnie spędzany – czego wszystkim i sobie życzę z całego serca.
Oczywiście nie obędzie się bez dedykacji indywidualnych.
Zacznę od swojej Żony – Beatko – wszystkiego co najlepsze : -)
Mamo, Tato, Aniu S., Asiu S., Marto S., Małgosiu S., (moi rodzice oraz moje cztery siostry) – wszystkiego co najlepsze.
Panie Tomaszu Sudziarski (mój chlebodawca ) – wszystkiego co najlepsze.
Pani Teresko Sudziarska (znakomita księgowa) – wszystkiego co najlepsze.
Aniu Wyko, Magdaleno Szwedo, Klaudio Richter, Anito Chyła, Moniko Ossowska, Kamilo Wajdeman, Michalino Bal, Katarzyno Krupińska, Moniko Ossowska (Dream Team www.toszkolenia.pl, www.bizneskonferencje.pl ) – wszystkiego co najlepsze!
Pozdrawiam wszystkich!
JS
Zgodnie z czasem, który nieuchronnie (oczywiście w dobrym tego słowa znaczniu) zbliża się wielkimi krokami, muszę poruszyć pewien, stricte ze świętami związany temat.
Otóż: chciałbym spojrzeć (tzn. przedstawić swoje spojrzenie – bo ja już patrzę) na pewne sprawy inaczej – po swojemu.
Wiem, że temat nie porywa (otwierasz szafę a tam “ŚWIĘTA!!!”), ale postaram się przedstawić sprawę możliwie ciekawie.
Każdy z nas lubi ten okres (przepraszam, że uogólniam). Ja również lubię ten okres. Firma, w której pracuję też lubi ten okres. Oczywiście wszyscy znajomi i pupile naszej firmy kochają ten okres. Ale dlaczego na Boga odzwierciedla się to we wszystkim tym, w czym nie ma się odzwierciedlać ?… Już piszę o co chodzi: chodzi o to, że czym bliżej Bożego Narodzenia tym więcej problemów komunikacyjnych. Wbrew pozorom, mówię tu o normalnym zagospodarowaniu 5 minut na rozmowę, wymianę informacji, odpowiedź na pytanie, rozpoczęcie pracy tudzież współpracy. Niby nic a co rusz słyszę, że “nie można się skontaktować bo…”, “nie ma mnie bo…”, “skontaktuje się Pan po Świętach bo…” i tak dalej. Nie, żebym nie rozumiał, że wszystkich ogarnia zakupowy i magiczny szał mediamarktowy, ale wszystkie dni (oprócz 24.12 i dalej do 28 nie włącznie) są jak inne ? Chyba, że ktoś prowadzi sprzedaż choinek – rozumiem, bombek – też rozumiem, lampek – oczywiście… ale nie nasi znajomi, którzy nie prowadzą sprzedaży choinek, bombek i lampek. Zmierzam do tego, że z biznesowego punktu widzenia ciężko jest rozmawiać o czymkolwiekze względu na… nie wiem właśnie na co. Jeżeli ktoś ma jakiś pomysł: proszę mnie oświecić – będę dozgonnie wdzięczny. Póki co idę zasilać konto producentów bombek i lampek. W końcu za 4 dni mamy Boże Narodzenie – : )
JS
Wdrażamy! Zdecydowaliśmy się (nasza firma oczywiście), że popracujemy nad jakością wewnątrzfirmową, która ma wpływ na jakość zewnątrzfirmową, czyl defacto na zadowolenie naszych klientów w fazie końcowej. Japonii drugiej oczywiście nie stworzymy ale po japońsku będziemy pracować! Kaizen – temat, który chyba każdy zna, nie każdy jednak się otarł bliżej.
Przybliżę: KAIZEN to nic innego jak filozofia ciągłego doskonalenia. Doskonalenia nie tylko produktów jakie wypuszcza firma kolokwialnie mówiąc czy procesów, jakie zachodzą w firmie przed wypuszczeniem tychże produktów. To cała filozofia, która ma mieć i ma faktyczny wpływ na całe życie jednostek, które uczestniczą w procesie doskonalenia KAIZEN. Poprzez eliminację błędów związanych z produkcją, czasu jaki zbędnie ucieka nam przy pracy, do niewidocznych szuflad mających zastąpić biurka – wysuwanych ze ściany, zakamuflowanych tak, aby nikt nie widział!
Proszę sobie wybobrazić: wchodzimy do biura, tam same krzesełka, lampa i nic więcej. Nagle podchodzimy do gołej ściany i wysuwamy w 100% sprawną szufladę z laptopem. Powód ? Oszczędność miejsca! Po co ? Aby nikt nie zabił się zachaczając o kable do komputera. Wynik ? Nikt nie zabija się zachaczając nogą o kable komputera.
Co prawda dziur w ścianach nie kujemy i nie likwidujemy biurek ale zabieramy się ostro za prace nad sobą, czasem, jakością i tym, co trafia w Państwa ręce. Mam nadzieję, że już odczuwacie Państwo “Made in Japan” we współpracy z nami. Teraz będzie tylko lepiej!
Pozdrawiam
JS
Witam wszystkich,
Ze względu na to, że nic nie ma dla nas wartości tak wielkiej (nawet brylanty maczane w platynie) jak uwagi i sugestie dotyczące poprawy jakości, designu, użyteczności serwisu www.toszkolenia.pl, zachęcam i apeluję: sugerujcie, przekazujcie, piszcie, dzwońcie, wysyłajcie listy – co możemy zrobić, aby poprawiać pod każdym względem jakość całego projektu www.toszkolenia.pl.
Najprostszym sposobem na przekazanie uwag jest Sugester (nieruchoma zakładka “Twoja Sugestia”, która mieści się na prawej krawędzi portalu). Ilość sugestii i uwag: czym więcej, tym lepiej.
W razie SUGESTII jestem pod telefonem: 506 097 349
JS